patrz, byś nie przypalił, albo nie przysmażył, nie zrobiłbyś dobrze

Najdawniejszym zabytkiem piśmiennictwa kucharskiego drukowanego w języku polskim byłaby książeczka „Kucharstwo”. Nie jest dlatego, że przodkowie nasi zaczytali ją na śmierć. Uznana za zaginioną zaświadczyła jednak o swym istnieniu; jej szczątki odnalazł Zygmunt Wolski. Jako bibliotekarz ordynacji hr. Krasińskich w Warszawie zaglądał często do antykwariatów. W jednym z nich, należącym do Cezarego Wilanowskiego, natrafił w okładce książki, na której był wyciśnięty rok 1538, na kopertę z napisem: „Kartki z nieznanych książek znalezione wraz z broszurą „Sprawa a lekarstwa końskie 1532”

Dwie kartki niezupełne arkusza M/M...M.../ Wolski uznał za szczątki "Kuchmistrzostwa" Unglera. „Przewodnik Bibliograficzny’’ z 1891 roku odnotował to znalezisko, podając pełny tytuł oryginału czeskiego, z którego to nasze „Kucharstwo’’- a nie „Kuchmistrzostwo” - zostało przełożone przez anonimowego tłumacza:

„Kucharstwo o rozlicznych potrawach, jak się użytecznie a smacznie sporządzać mają,
wszelkiemu kucharzowi lub gospodarzowi książka to potrzebna i użyteczna.

A ocet jak się robi, także z tyłu najdziesz.

Wybijano w Sławnem Starem Mieście Praskiem u Jana Kantora”
(druk z lat 1535-1573).

Miłośników sztuki kucharskiej kusi wyjaśnienie zagadki, kiedy i gdzie wydrukowana została ta - najprawdopodobniej - pierwsza książka zawierająca przepisy na przyrządzenie potraw. Celowo unikam słowa „polska”, gdyż nazwać jej tak w żadnym razie nie można; jest zaledwie wiernym przekładem, a jej ważność polega na tym, że jest to przekład na język polski. Zygmunt Wolski „rad by nazwał” znaleziony szczątek wytworem drukarni Unglerowej. Dociekliwie – a niekiedy owocne tylko częściowo – badania nie pozwalają na taki optymizm. Mimo iż „Encyklopedia Staropolska” Z. Glogera podaje taką wiadomość (a za nią kolportują ją inni, którzy nie zadali sobie trudu docieczenia prawdy), dzisiejsza nauka nie potwierdziła tej proweniencji.

Zachowały się szesnastowieczne inwentarze księgarń i drukarń krakowskich. Wydał je Artur Benis. Dzięki temu możemy odnaleźć w jednym z nich – katalogu drukarni Macieja Szarfenberga za lata 1546-1553 – poz. 69: „Modus coquendi Polonicus”, co Benis nazywa „Kuchmistrzostwem”.
Wdowa po Macieju Szarfenbergu posiadała w swych zbiorach książkę „Kucharstwo”. Pod tym samym tytułem pozycja ta figuruje w inwentarzu księgarni Simonisa Tyrlikowskiego.
Jeśli czeski „Kucharstvij” ukazał się po 1535 roku, a Florian Ungler zmarł w 1536, prawdopodobieństwo, że Mistrz drukował tę książkę u siebie, jest niewielkie. Trzeba przecież dołożyć jeszcze czas potrzebny na przekład. Bardziej prawdopodobne jest – jak zaznacza Benis – że Ungler był nakładcą. Być może dziełkiem zainteresowała się wdowa po Florianie Unglerze, która przecież spuściznę męża pilnie pielęgnowała.

Badania porównawcze pozwoliły stwierdzić, że zachowany szczątek pochodzi z książki drukowanej w latach 1540–1550 w drukarni Macieja Szarfenberga w Krakowie.

Porównanie „ polskiego” „Kucharstwa” z czeskim oryginałem dowodzi wierności przekładu. Można zatem – czytając pierwowzór – odtworzyć zawartość pierwszej zapisanej po polsku książki kucharskiej. Oto przepis na ocet:

A kdyz chcess napospech dobry wocet udelati, i wezmi ty plechy a rozpal dobre...

A gdy chcesz na pospiech dobry ocet udziałać, weźmi te blachę a rozpal dobrze, zgaś w winie, wnet tej godziny będzie czysty, winny ocet...

Czesi przedrukowali swój zabytek w 1891 roku. Profesor Aleksander Bruckner omawia go w „Bibliotece Warszawskiej” z 1895 roku. Książka w oryginale zaczyna się nabożną pieśnią przed jedzeniem, następnie są przysłowia, np. „dobra kucharka ludziom pół zdrowia”,
oraz przygana: „mnogie kucharki po wodę chodzą, tam one swych gachów nachodzą, jedna Marcina, druga Wacława, trzecia Jana, nim się ona z wodą wróci, minie dobrze godzina i musi ona śpiesznie wnet po inną wodę iść, aby mogła ze swym miłym rozmowę mieć”.

A oto kolejność tej książki: pokarmy mięsne, piątkowo-sobotne (postne) dania, robienie octu.

Czy kucharki czeskie – a za nimi polskie – korzystały z tych przepisów? Profesor Bruckner wątpi, mimo iż dziełka miały wielu czytelników.

„Wiek XVI wszystko w książki wkładał, od lekarstw końskich, przepisów kuchennych, galanterii dworskiej do konstytucji, lecz życie praktyczne nie porzucało własnych torów dla tej literatury: one biegną obok siebie, nie zlewają się nigdy”.

SZCZUKA PO POLSKU
(szczupak po polsku)

Zestaw niebardzo słony rosół, ostrugaj i rozetnij szczukę, zsiekaj w kawałki, wymyj, daj do tego rosołu, niech dobrze wieje, ocedź, wyłóż na misę, wziąwszy cebulę, warz w garnku, drobno posiekawszy, a gdy uwre, rozdziel na dwoje: jedną część trzyj w panewce z pietruszką, a gdy dobre będzie, weź octu lub wina, albo szczem kto rozkaże rozpuść to na panwi, przeciągnij przez chustę, daj do kotła, włóż tam szczukę i zakorzeń wszelkim korzeniem, prócz gwoździków (sic!), a miałbyś u siebie jakich gości, daj greckiego wina, a takim sposobem możesz wszelkie białe ryby, a drugą połowę cebuli daj z wierzchu na nie.

Baby i babki nie są wtedy jeszcze pieczone, lecz przygotowywane jak leguminy. Tak robiło się babę migdałową:

Odebrane migdały tłuszcz, a rozpuść je letnią wodą, aby dobrze gęste były jako gęsta kasza, weź białego chleba, nasusz krajanek weź cukru, daj go dosyć do migdałów weź anyżu, zrób proch, zsadź to po społu, weź te krajanki, rozmocz w tem, daj na panew do oleju, a usmaż całkiem, patrz, byś nie przypalił, albo nie przysmażył, nie zrobiłbyś dobrze.

Charakterystyczną cechą tej kuchni jest staranność i rozmaitość w przyprawianiu sosów i galaret; sposoby przyrządzania jakiejkolwiek pieczeni tyczą się prawie zawsze tylko sosu do niej.

A oto zachowane fragment przepisu na wołowinę:

...wołowych nóg a wieprzowych, opal je dobrze wymocz w wodzie letniej a pom/.../ ich w czystey wodzie...

wróć

inne zabytki kucharskie