Kamienica ta stoi do dziś.

 

Lucjan Saduś urodził się w Chorzowie, gdzie rodzina jego matki miała piękną kamienicę (przy ul. Wolności 62)

 
  Wojnę i okupację Sadusiowie przetrwali w Brzeszczach i tam mały Lucjanek stawiał pierwsze kroki.

 

 

 

 

 
    

       

 

 

 

Już jako dziecko odznaczał się niezależnością, stanowczością i uporem. Świetnie grywał w szachy. Szybko też nauczył się czytać i pisać.

 
Od młodości uprawiał sporty, ale jego największą pasją okazała się wspinaczka wysokogórska.

 

 

 

 
   

Zasłynął  wejściem na ścianę Mnicha w Tatrach, w roku 1964. Do dziś ta     najtrudniejsza ówcześnie  hakowa droga  nazwa się "drogą Sadusia". Wspinał się wraz z elitą ówczesnego taternictwa, ale największe sukcesy odnosił wraz z Andrzejem Heinrichem.

W 1963 roku (5-6 VIII), wspólnie z Ryszardem Zawadzkim  otwiera nową drogę na wschodniej ścianie Mt Maudit w Alpach. 

Wspinał się również w Hindukuszu.

     

Był też ratownikiem tatrzańskim i instruktorem narciarstwa, między innymi w słynnej szkole w Chamonix.

 

 

W latach 70. porzucił wspinaczkę na rzecz prac projektowych;  z wykształcenia jest urbanistą.

Aż do 2005 roku pracował na rozmaitych stanowiskach.

Trzykrotnie żonaty. Ojciec trójki dzieci.

 

 Jako emeryt osiadł w Moczydle, gdzie oddaje się wypoczynkowi i pracom naukowym.      

 

Od lat bada, na ile słuszne jest domniemanie, że ilość wypalonego drewna ma wpływ na wzrost temperatury w mieszkaniu.

Jego zaplecze naukowe to cztery stare termometry, które położone obok siebie wskazują  różną temperaturę. Powoduje to znaczne opóźnienie w ogłoszeniu światu rezultatów długoletnich obserwacji i pomiarów.

Rozgoryczony nikłym postępem prac badawczych, próbuje teraz udowodnić naukowo, że można sensownie wykorzystać stare, wypalone w środku, abażury. 

    

A kiedy wszystko już zawiedzie, oddaje się ulubionemu zajęciu.

Skutek jest zawsze taki sam. Na szczęście są ręce, które leczą.

wróć